Cherezińska a sprawa Starszej Polski

Elżbieta Cherezińska kojarzona była dotychczas najczęściej z serią „Północna Droga”, w której wydała cztery powieści. Jej nowa książka traktuje o życiu władcy Wielkopolski (Starszej Polski) Przemysła II, zapomnianego nieco w natłoku innych książąt rozbicia dzielnicowego. Cherezińska, w swej poprzedniej powieści „piastowskiej” – Grze w kości, pochyliła się z uwagą godną badacza nad życiem i polityczną twórczością Bolesława, pierwszego króla Polski. Odkryła przed czytelnikiem tajemnicę, której dostępują zazwyczaj adepci kierunku historycznego: zajrzała pod skorupę mitu i pokazała szwy, które doprowadziły do uznania Polski za kraj godny króla. Napisała rzecz wciągającą i intrygującą, literacki dokument o niezwykłym talencie politycznym Bolesława i jego barbarzyńskim dziedzictwie, które pozwoliło mu zachować upór w dążeniu do celu.

Z nową książką z cyklu piastowskiego postępuje podobnie. Znów wybiera króla, tym razem raczej zapomnianego, niż hołubionego, w dodatku zmarłego tragicznie. Lecz króla. I ze skrupulatnością historyka odkrywa kolejne karty jego rozlicznych powiązań: chłopięcych, młodzieńczych, przyjacielskich, miłosnych, politycznych. Robi to ze starannością i brawurą, decydując się na czas historyczny – koniec XIII wieku, wzbudzający raczej niechęć.

Prawie nikt nie chce tykać w powieści rozbicia dzielnicowego, bo jest szalenie niekonkretne. Nie łączy się z rozpoznawalnymi ikonami polskiej historii, takimi jak nieokrzesany Chrobry, spolegliwy Kazimierz Wielki, Zygmunt August i jego żony czy Sobieski i Marysieńka. O Przemyśle II i przełomie wieków pisał Józef Ignacy Kraszewski w powieści Pogrobek i Teodor Parnicki w swojej kultowej, ale przecież wymagającej od czytelnika nielichych kompetencji Tylko Beatrycze. O tych czasach pisał też Witold Jabłoński w swoim cyklu „Gwiazda Wenus. Gwiazda Lucyfer”. W czterech powieściach (Uczeń czarnoksiężnika, Metamorfozy, Ogród Miłości, Trupi karnawał), których głównym bohaterem uczynił niezwykle barwną postać historyczną – uczonego Witelona, starał się Jabłoński oddać szeroką panoramę ówczesnego Śląska, kierując się hasłem o „życiu w ciekawych czasach”. W przeciwieństwie do Cherezińskiej, której narracja obfituje w dialogi i akcję, Jabłoński skupił się na opisie rozważań filozoficznych, skrupulatnym odtworzeniu dworskiej kariery Witelona, usianej czarna magią i nietypowymi preferencjami seksualnymi.

Tak czy inaczej, rozbicie dzielnicowe z jej Henrykami śląskimi, Leszkami, Bolesławami, Przemysłami, Wacławami czeskimi etc., jawi się potencjalnemu czytelnikowi – byłemu uczniowi szkoły polskiej – jako czas przeklęty i pełen dynastycznych węzłów trudnych do zapamiętania. Z utęsknieniem spoglądamy ku Łokietkowi, wyrazistemu przez swój upór i mały wzrost oraz jego synowi Kazimierzowi, ostatniemu z Piastów, któremu chętnie wybaczamy ewidentne błędy dynastyczne. A przecież te 200 lat o okres niezwykły w historii, zwłaszcza gospodarczej i społecznej, by pominąć już milczeniem wieczne wojny piastowskie. To okres wchodzenia w inny krąg obyczajowy, co Cherezińska wyraźnie ukazuje. Być może niektórzy przełom kulturowy wieku XII wrzucą do jednego worka z hasłem: mroczne czasy średniowiecza, lecz prawdą jest, że tak często przywoływany przez autorkę epos o królu Arturze, spisany między innymi przez Chrétiena de Troyes był źródłem rewolucji w myśleniu o relacjach damsko – męskich, miłości dworskiej i powinnościach rycerza. To też czas białych małżeństw i „buntu księżniczek”, które na hasło jednego z papieży o nieczystej i szatańskiej proweniencji kobiet postanowiły dać przykład swej pobożności ascezą i odstąpieniem od książęcej łożnicy. Skutki owego buntu stały się źródłem nieszczęść dynastii piastowskich, o czym czytamy też na kartach powieści. Cherezińska dba, by wiek XIII w polskich dzielnicach nie odstawał kulturowo od tego co zakorzenione w dobrych obyczajach cywilizacji zachodniej. Stąd rozmaitość turniejów rycerskich, marzeń o wielkich czynach, wiernych przyjaźniach i miłości nie tylko zmysłowej. Autorka nie tylko nie cofa się przed tym co wszyscy spisali na straty, czyli nieszczęsnym wiekiem XIII, ale też tworzy swojego bohatera jako dziecko epoki: chłopaka, który pragnął chwały i sławy, księcia, który nie bał się marzyć i męża stanu, który krok po kroku budował królestwo.

To, co historycy zapisują kilkoma zdaniami, Cherezińska rozpisuje na poszczególne rozdziały, nie odchodząc zasadniczo od przekazu historycznego, ale też nie wzbraniając się przed okazywaniem sympatii. Czytelnik, podążając za swoją przewodniczką po świecie Piastów, przywiązuje się do Przemysła, choć nie jest to tak wyrazisty bohater jak Henryk Probus, zwany tu słusznie Henrykiem Wrocławskim, Władysław Łokietek, zwany Karłem, czy księżna Kinga. W tym zabiegu nazywania księcia kujawskiego Karłem i w budowaniu postaci świętej Kingi widać całe bogactwo i sposób pracy Cherezińskiej: to co historyczne przeplata się z tym co prawdopodobne, lecz fikcyjne czy fantastyczne. A wszystko wierne epoce. Dzięki temu postaci historyczne nabierają rumieńców a ich charaktery, stworzone w oparciu o wzorce kulturowe wydają się rzeczywiste, założenia sensowne, działania uprawnione.

Książki Elżbiety Cherezińskiej rozpoznawalne są w pierwszym akapicie. Skrzy się w nich zmysłowość świata, słychać śpiew ptaków i krwi tętniącej w żyłach. Rysunek charakteru bohaterów skreślony zostaje zazwyczaj w wartkich dialogach, pełnych zmyślnych, ciętych ripost, albo czułych słówek. Nikt tak jak Cherezińska nie potrafi napisać sceny miłości fizycznej, nie obrażając przy tym, ale i nie robiąc uników. W metaforach miłości i gniewu kryją się w tej prozie całe światy. Żywe światy nieznanego nam oblicza średniowiecza. I piastowskiej dynastii, którą niczym literacki archeolog dla nas rekonstruuje.

Gdy przeczytałam dwie pierwsze książki Elżbiety Cherezińskiej z cyklu „Północna droga”, tę o Sigrun i tę o Halderd, pomyślałam, że nikt tak jak ona nie umie opisywać meandrów kobiecych dusz, uwiązania w miłości, pożądania, ambicji i macierzyństwa. I wtedy wydała historię Einara a potem powieść o Bolesławie. I okazało się, że o mężczyznach można pisać tak samo, z takim samym zaangażowaniem. Rozpisać męski świat na emocje, plany, ambicje. W najnowszej powieści dodaje do tego wyścig po koronę i morderstwo króla. A wszystko to nasza historia. Nasza, polska.

E. Cherezińska, Korona śniegu i krwi, Poznań 2012.

 

Reklamy